A mądrości naszarpał w kieszenie
Przeczterdziesta i jeden plus Siedzę w moim skromnym pokoju, tak zasadniczo są dwa. Plus sekcja boiler i kibel. Boiler nowy, zdrowy, ale niegramotnie nie chce współpracować z timerem. Tak jak i właściciel. Pan timer? A no co i po co to. Wyjdę na korytarz, odgarnę ze skroni pierwszy siwy włos, świeżo barwiony, czy to wspomnieniem, czy to potrzebą nagłą (dwóch fryzjerów na przełomie dwóch dni, limit wyczerpany na kolejne 20 lat), tę kliwą, co się czasem z niepotrzebnym lękiem miesza. Która to już... Przeczterdziesta? A jakże. Przeczterdziesta i jeden plus. Po tylu latach co by tu rzec. Kto miał odejść, odszedł. Kto miał zostać, nawet przybył, dotarł, przybrnął, przymarzł w półtrwaniu czasem i tak został. W ramki i na ścianę, certyfikat dać, stworzyć folder na Google, przecież za subskrypcję tyle się płaci co miesiąc... Tysiące zdjęć, tysiące, miliony... Tylko kto i kiedy ma czas to przeglądać. Te miejsca, zalety, uczucia, emocje, filigrany, broszki, parapety i krawędzie. To wszystko, tak...
